Fakty i mity, Nowości

/

Informacje dotyczące walki z globalnym ociepleniem i kryzysem klimatycznym są w ostatnich latach często powtarzane i odmieniane przez wszystkie przypadki. Szczególnie wydaje się być tutaj napiętnowana branża mięsna, która oskarżana jest o między innymi o dużą emisję zanieczyszczeń i zużycie wody. Ze względu na postulaty ograniczania jedzenia mięsa w krajach rozwiniętych powstaje coraz więcej wegetariańskich i wegańskich alternatyw dla produktów zwierzęcych. Czy taka perspektywa w skali globalnej ma rację bytu?

 

Biedni i bogaci

ONZ podaje, że do 2028 roku spożycie mięsa w Afryce Subsaharyjskiej będzie wynosiło niecałe 13 kg na osobę rocznie. Dla porównania prognozy dla Stanów Zjednoczonych (których mieszkańcy zjadają najwięcej mięsa na świecie) wynoszą aż 100 kg mięsa na osobę.

Przyzwyczailiśmy się patrzeć z perspektywy bogatego zachodu. Mieszkańcom dużych miast w Polsce także czasem ciężko jest wyjść z otaczającej bańki informacyjnej. W tym wypadku trudno jest dostrzec potrzeby i punkt widzenia ludzi z mniejszych miejscowości i wsi. Ogólnie analizując spożycie mięsa na świecie, mieszkańcom Stanów Zjednoczonych Ameryki Północnej i Europy na zdrowie wyszła by dieta ograniczająca jego ilość. Natomiast nie są to rekomendacje uniwersalne dla całego świata.

Doskonale obrazującym tę sytuację może być fakt, że tylko 13% literatury naukowej dotyczącej zwierząt gospodarskich, opublikowanej od 1945 roku, obejmuje na przykład Afrykę. Bardzo niedocenionym obszarem w kwestii hodowli zwierząt jest uznanie pozytywnej roli jaką może ona odgrywać w krajach o niskich i średnich dochodach. Uczestnictwo tej gałęzi przemysłu w lokalnych ekosystemach, a także bycie głównym źródłem dochodów dla miejscowej ludności jest również za rzadko brane pod uwagę.

„Systemy mieszane w krajach o niskim i średnim dochodzie, gdzie produkcja zwierzęca jest w pełni powiązana z produkcją roślinną, mogą być w rzeczywistości bardziej zrównoważone pod względem środowiskowym” – powiedział An Notenbaert z organizacji Alliance of Bioversity International i CIAT (International Center for Tropical Agriculture)

ONZ podaje, że do 2028 roku spożycie mięsa w Afryce Subsaharyjskiej będzie wynosiło niecałe 13 kg na osobę rocznie. Dla porównania prognozy dla Stanów Zjednoczonych (których mieszkańcy zjadają najwięcej mięsa na świecie) wynoszą aż 100 kg mięsa na osobę. To najlepiej ukazuje ogromne różnice, z powodu których nie można pod żadnym względem szukać jednolitych rozwiązań na ogólnoświatową skalę.

 

Metan w hodowli

To, że emisja gazów w przypadku hodowli przemysłowych jest bardzo wysoka w krajach uprzemysłowionych jest faktem. Natomiast naukowcy pracują nad szeregiem rozwiązań, które może mieć wpływ na poprawę sytuacji. Jednym z ciekawszych i nietypowych rozwiązań, które dotyczy w tym przypadku krów, jest dodawanie do ich paszy super wodorostu. Dzięki niemu w organizmach zwierząt w trakcie trawienia nie jest wytwarzany metan. Emisja tego gazu ze zwierząt gospodarskich, stanowi około 5% globalnej emisji gazów cieplarnianych.

Sposoby na zmniejszenie emisji gazów

Badania australijskiej firmy CSIRO nad zagadnieniem wykorzystania wodorostu w hodowli zostały docenione i nagrodzone w międzynarodowym konkursie Food Planet Prize wygraną w wysokości 1 mln $. Jak sama firma podaje na swojej stronie internetowej „gdyby 10% przemysłu hodowlanego wykorzystywało dodatek paszowy FutureFeed, miałoby to taki sam pozytywny wpływ na klimat, jak usunięcie z dróg 100 milionów samochodów.” Badania wskazują, że dodatek wodorostu Asparagopsis do paszy dla zwierząt, poza redukcją metanu, poprawia ich trawienie i ogólny stan zdrowia. Hodowla tych roślin mogłaby przynieść także korzyści nie wprost wynikające z przeznaczenia tego suplementu. Wodorosty mogą również oczyszczać wody oceaniczne poprzez filtrowanie szkodliwych substancji. Także ich uprawa pomogłaby w stworzeniu nowego sektora dla rolnictwa w ubogich regionach. Przepraszamy za dosłowność, ale tłumacząc to „z naukowego na nasze”, trzeba po prostu napisać, że zredukowanie u krów bekania i puszczania bąków może mieć kolosalny wpływ na walkę z efektem cieplarnianym.

 

Czy w takim razie hodowla eko jest lepsza?

Częściowo odpowiedzieliśmy już na to pytanie w tekście Czy na pewno „eko” chów jest lepszy niż przemysłowy? Ciekawy artykuł pojawił się natomiast w grudniu 2020 na łamach The Guardian, w którym autor przytacza ostatnie dane potwierdzające, że koszty szkód klimatycznych spowodowanych przez ekologiczną produkcję mięsa są, tak samo wysokie jak koszty konwencjonalnego mięsa hodowlanego. W obu przypadkach nie ma znacznych różnic dotyczących emisji do środowiska. Dostrzeżono natomiast plusy rolnictwa ekologicznego w aspekcie zużycia chemicznych nawozów i zrównoważonego gospodarowania obornikiem. W tych kwestiach zanieczyszczenia trafiające do środowiska – gleby, wód gruntowych i powietrza – stanowią mniejsze obciążenie dla natury.

 

Czy grozi nam podatek od mięsa?

Badacze przytaczani przez The Guardian widzą pilną potrzebę uzmysłowienia konsumentom realnych kosztów dla klimatu, które powoduje ich dieta. Sposobem na to miałoby być wprowadzenie dodatkowych podatków. Uważają, że pieniądze z nich powinny być przeznaczone na wsparcie biedniejszych rodzin dotkniętych wzrostem cen. Także miałyby pomóc rolnikom wdrażającym zrównoważone rozwiązania do swojej pracy. Dane dotyczące wzrostu cen mięsa po nałożeniu podatku mogą być zaskakujące. Wyliczono, że w przypadku mięsa konwencjonalnego było by to aż 40%. W przypadku mięsa ekologicznego cena wzrosłaby o 25%.

Niemieccy naukowcy na łamach czasopisma Nature Communications zrobili wyliczenia na podstawie szacunków niemieckiego rządu, opierających się na danych dostarczonych przez Międzynarodowy Zespół ds. Zmian Klimatu. Według badaczy koszt szkód klimatycznych za tonę emisji CO2 powinien wynosić 180 euro. W związku z tym obliczono, ze cena wołowiny wzrosłaby o 6 euro/kg, a w przypadku drobiu byłoby to 3 euro/kg.

Wzrost cen w przypadku mięsa jest zaskakująco wysoki. Maximilian Pipier z Technical University w Monachium uważa, że podwyżki w tej kategorii są 10 razy wyższe niż w przypadku produktów mlecznych i 68 razy wyższe niż w produktach pochodzenia roślinnego. „Duża różnica polega na tym, że kiedy masz pole roślin i zjadasz je bezpośrednio, to w zasadzie to koniec. Natomiast na przykład dla wołowiny potrzeba aż 42 kg paszy, żeby wyprodukować tylko 1 kg mięsa. Ta ogromna nieefektywność wyjaśnia tę lukę.”

 

Szanse na przyszłość

W bogatych krajach należących do Unii Europejskiej spożycie mięsa jest bardzo wysokie. Wprowadzenie tego typu dodatkowych podatków miałoby wpłynąć na bardziej racjonalne wybory ludzi i zwiększenie udziału produktów roślinnych w diecie. Dodatkowe wsparcie kampaniami edukacyjnymi nadałoby im nowy wymiar. Doinformowanie i nauczenie konsumentów jak zdrowiej się odżywiać, ograniczając jednoczenie ilość zjadanego mięsa (szczególnie przetworzonego), mogłoby przynieść pozytywne rezultaty. Miałyby one nie tylko dobroczynny wpływ tego typu diety na klimat, lecz przede wszystkim na zdrowie społeczeństwa. Dzięki takim działaniom wydatki na leczenie chorób dietozależnych (np. cukrzycy, otyłości, chorób układu krążenia) mogłyby znacznie się obniżyć. To długofalowa perspektywa, jednak bez planów na daleką przyszłość sytuacja następnych pokoleń będzie się tylko pogarszać.

Print Friendly, PDF & Email
12345 (1 votes, average: 5,00 out of 5)
Loading...

Komentarze - 0