Fakty i mity

/

Życie brojlerów na fermach przemysłowych owiane jest wieloma mitami. Jednym z nich jest pasza dla zwierząt, o której zwykły konsument nie ma pojęcia. Co tak naprawdę się w niej znajduje? Czy dzięki niej brojlery tak szybko rosną?

Zbilansowana dieta

Przekonanie, że hodowcy tuczą zwierzęta, aby jak najszybciej przybierały na masie za wszelką cenę jest powszechne. Nie wielu z nas zdaje sobie sprawę z tego, że brojlery na fermach przemysłowych mają dietę zbilansowaną lepiej niż większość naszego społeczeństwa.

Nad ich żywieniem czuwają specjaliści, którzy  na fermach i w wytwórniach dostosowują odpowiednią mieszankę do każdego etapu ich życia. W początkowej fazie rozwoju potrzebują więcej białka i aminokwasów, później natomiast zwiększa się zapotrzebowanie na tłuszcze.

Standardowo pasza dla brojlerów występuje w trzech lub czterech wariantach dostosowanych do wieku zwierząt. Na każdym etapie ma idealnie zaspokajać ich potrzeby żywieniowe.

Zboża, tłuszcze, witaminy

Pasza dla brojlerów składa się głównie ze zbóż. Najczęściej są to: kukurydza, pszenica, pszenżyto, czasem dodaje się też owies czy jęczmień.

Zapotrzebowanie na białko zaspokajają komponenty roślinne takiej jak soja, czy rzepak. Również tłuszcze w paszach są wyłącznie pochodzenia roślinnego (np. słonecznik). Dodatkowo w mieszankach znajdują się aminokwasy, witaminy, mikroelementy i enzymy wspomagające trawienie.

Na niektórych fermach kurczaki karmione są paszą z dodatkami probiotyków i prebiotyków. W ich skład wchodzą też naturalne dodatki roślinne (takie jak np. czosnek, czy olejki eteryczne), które pozytywnie wpływają na odporność. Nową specjalizacją naukowców zajmujących się drobiem, stała się w ostatnim czasie immunologia żywieniowa. Podejmowanie różnych wątków w badaniach m.in. nad mikrobiomem przewodu pokarmowego i jego wpływu na odporność ptaków może w przyszłości korzystnie wpłynąć na zdrowie zwierząt i mniejszy odsetek chorób w stadach.

Nowością, która pojawiła się na rynku pasz są dodatki zawierające bakteriofagi. To jedne z najstarszych organizmów na ziemi, które są bezpieczne zarówno dla zwierząt, jak i ludzi. Działają tylko na wybrane komórki bakteryjne, zmieniając ich DNA i powodując namnażanie swojego materiału genetycznego. Prowadzi to do zniszczenia ściany komórkowej bakterii. Po unicestwieniu chorobotwórczych komórek, same bakteriofagi kończą swoją aktywność. Tego typu innowacje są cennymi osiągnięciami w pracach badawczych i wdrażaniu ich do produkcji przemysłowej. Dzięki szukaniu rozwiązań podnoszących odporność zwierząt, zmniejszy się liczba zachorowań ptaków, a co za tym idzie potrzeba stosowania antybiotyków.

Leczenie – nie stymulacja wzrostu

W całej Unii Europejskiej jest zakaz dodawania do mieszanek Antybiotykowych Stymulatorów Wzrostu i hormonów.

Jeżeli zwierzęta zachorują, lekarz weterynarii może zlecić leczenie antybiotykami. Niektóre wytwórnie pasz mogą wyprodukować mieszankę zawierającą antybiotyk wypisany przez weterynarza dla konkretnego stada. Mogą to robić tylko jednostki posiadające specjalne pozwolenie do produkcji pasz leczniczych.

W całej Unii Europejskiej jest zakaz dodawania do mieszanek Antybiotykowych Stymulatorów Wzrostu i hormonów

Czy pasza bez GMO jest lepsza?

Od kilku ostatnich lat wśród konsumentów wybija się trend kupowania produktów oznaczonych „Bez GMO”. Czy w przypadku brojlerów pasza oparta na komponentach niemodyfikowanych genetycznie ma jakikolwiek wpływ na jakość i bezpieczeństwo mięsa dostępnego w sklepie?

Tak się składa, że w kwestii oddziaływania na tkankę mięśniową u zwierząt nie ma ona żadnego znaczenia.

Naukowcy z dwóch dużych jednostek badawczych – Państwowego Instytutu Weterynaryjnego –PIB w Puławach i Instytutu Zootechniki PIB w Krakowie – przeprowadzili badanie: Wpływ pasz GMO na produkcyjność i zdrowotność zwierząt . W jego podsumowaniu jasno pada stwierdzanie, że:

„(…) brak wykrywalnych fragmentów transgenów już od pierwszego fragmentu jelita cienkiego (dwunastnicy) wskazuje na fakt, że kwasy nukleinowe, również transgeniczne DNA, są u drobiu efektywnie denaturowane w niskim odczynie pH treści żołądka, a następnie trawione przez enzymy (nukleazy) trzustkowe i jelitowe. Wyklucza to praktycznie możliwość transportu czynnych fragmentów transgenicznego DNA przez barierę jelitową do narządów i tkanek, jak również ich pasaż w formie niestrawionej przez jelita i wydalanie wraz kałem do środowiska.”

Czyli wszyscy konsumenci mogą spać spokojnie. Kury karmione paszami z komponentów modyfikowanych genetycznie, nie zawierają w swoim mięsie żadnych pozostałości GMO, które zwierzęta trawią całkowicie w układzie pokarmowym.

Strach przed modyfikacjami genetycznymi

Istnieją jednak pasze dla brojlerów bez komponentów GMO. Lęki społeczne dotyczące pozostałości glifosatu (związku chemicznego obecnego w różnych herbicydach np. w środku chwastobójczym Roundap) w roślinach modyfikowanych genetycznie, spowodowały stworzenie alternatywnych rozwiązań. Głównymi składnikami i źródłem białka w standardowych paszach (jest to około 80% pasz produkowanych w Polsce) są genetycznie modyfikowane soja i kukurydza. Można jednak na rynku znaleźć produkty mięsne, pochodzące z hodowli, na których zwierzęta otrzymywały pokarm z komponentów nie zawierających GMO. Daje to możliwość wyboru konsumentom, którzy obawiają się stosowania inżynierii genetycznej w produktach spożywczych. W sferze niewiedzy leży również ich nie do końca zbadany wpływ długofalowego oddziaływania na zdrowie ludzi. Tutaj również dodatkowe obawy może budzić fakt, że WHO w 2015 roku zakwalifikowała glifosat jako prawdopodobnie rakotwórczy dla ludzi.

Zdrowie przede wszystkim

Brojlery na fermach przemysłowych mają nieograniczony dostęp do paszy i wody.

Nikt ich nie zmusza do jedzenia i nikt ich nie głodzi. Są różne formy, w których mogą otrzymywać paszę. Może być ona w granulkach albo w postaci sypkiej. Granulat jest o tyle lepszy, ponieważ wszystkie składniki ma rozmieszone równomiernie i się nie pyli. Dodatkowo poddawany jest on obróbce termicznej, co wpływa na jego większe bezpieczeństwo pod względem mikrobiologicznym.

Pasza sypka również zawiera wszystkie potrzebne do zdrowego wzrostu składniki i ze względu na wielkość pobieranych cząsteczek łatwiej się trawi. Do tego jest tańsza, co dla niektórych może być przeważającym czynnikiem przy dokonywaniu wyboru.

Jednym z dodatków do pasz mogą być kokcydiostatyki. Mają one na celu działanie prewencyjne w często spotykanej chorobie dotykającej między innymi kurczęta – kokcydiozie. Jest to choroba jelit, mogąca doprowadzić nawet do śmierci dużej liczby osobników w stadzie.

Coraz częściej jednak stosuje się szczepienia piskląt przeciw kokcydiozie, co pozwala na całkowitą rezygnację z kokcydiostatyków podawanych w paszach.

Print Friendly, PDF & Email
12345 (1 votes, average: 5,00 out of 5)
Loading...

Komentarze - 0